Autor: płk (rez.) Łukasz Paczesny
Wtargnięcie najprawdopodobniej rosyjskiego pocisku manewrującego, który przedostał się do Polski od strony Ukrainy i uderzył w pole pomiędzy Tarnawą-Kolonią a miejscowością Tokary, stawia pytania nie tylko o to, czy Siły Zbrojne RP zareagowały we właściwy sposób, lecz także – co równie istotne – czy społeczeństwo zostało odpowiednio przygotowane i ostrzeżone o nadchodzącym zagrożeniu. Nie jest to bowiem pierwszy tego typu incydent. W ostatnich latach Polska doświadczyła co najmniej kilku poważnych naruszeń bezpieczeństwa swojej przestrzeni powietrznej.
15 listopada 2022 r. doszło do eksplozji najprawdopodobniej ukraińskiego pocisku w Przewodowie, w wyniku której śmierć poniosło dwóch obywateli Polski. Miesiąc później (16 grudnia 2022 r.), pocisk manewrujący rosyjskiej produkcji, przeleciał kilkaset kilometrów nad terytorium Polski i spadł w okolicach Bydgoszczy. Z kolei 29 grudnia 2023 r. pocisk manewrujący naruszył polską przestrzeń powietrzną od strony Ukrainy, przebywał nad województwem lubelskim przez kilka minut, po czym opuścił terytorium Polski. Szczególnie krytyczna sytuacja miała miejsce w nocy z 9 na 10 września 2025 r., kiedy polską przestrzeń powietrzną naruszyła seria rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych, z których część została odnaleziona w różnych regionach kraju.
W kontekście dzisiejszej sytuacji warto wrócić do zeszłorocznej publikacji Instytutu Wschodniej Flanki w której dokładnie opisany jest ówczesny przebieg zdarzeń związanych z wtargnięciem dronów do Polski w nocy z 9 na 10 września 2025 r.
Wydaje się, że wciąż aktualne pozostaje kilka wniosków z tamtej analizy.
Zwróćmy chociażby uwagę, jak wygląda dziś kwestia informowania obywateli o nadchodzącym zagrożeniu z wykorzystaniem Alertów SMS. Pojawiają się liczne sygnały, że tym razem takich komunikatów nie było. Ponadto należy zapytać, czy zgodnie z ustawą o zarządzaniu kryzysowym został zwołany Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego, który stanowi właściwą formułę koordynacji działań w obecnej sytuacji. Warto również sprawdzić, czy odrobiliśmy wrześniową lekcję z 2025 r. i czy polscy obywatele otrzymali bardziej precyzyjne oraz aktualne ostrzeżenie o nadchodzącym zagrożeniu. Czy obecna rządowa strategia komunikacyjna przyczyniła się do ograniczenia napięć społecznych i pozwoliła obywatelom lepiej zrozumieć rozwój sytuacji? I – co nie mniej istotne – wciąż wydaje się, że w Polsce brakuje odpowiedniej aplikacji umożliwiającej szybkie informowanie o tego rodzaju zagrożeniach.
Grafika: AI.